PIOTR "Śmiechosław" WOJCIECHOWSKI

Zaktualizowano: 29 mar

Ze Śmiechem, czyli Piotrem “Śmiechosławem” Wojciechowskim rozmawiam przy okazji dobiutu w artshopie oraz zapowiedzi wystawy i premiery nowego albumu.


Andrzej POPROSTU: Grabarz zadebiutował na kartach albumu komiksowego 4 lata temu. Twoja przygoda z tą postacią trwa jednak dużo dłużej. Jak i kiedy doszło do Waszego spotkania?

Piotr Wojciechowski: Postać Grabarza Józefa stworzyłem ponad 20 lat temu. Występował wtedy w komiksie, wzorowanym na powieści Frankenstein, i pełnił rolę łatwo przekupnego strażnika cmentarza, który za flaszkę godził się na odkopywanie trupów. Oficjalnie zadebiutował w 3 numerze magazynu/zina AKT w 2000 roku. Wtedy to były moje pierwsze kroki w rysowaniu komiksów. Jednak z czasem Grabarz Józef przekształcił się w postać bardziej dojrzałą, pierwszoplanową – pijak myśliciel któremu zawsze pod górkę, zwłaszcza gdy diabeł rzuca kłody pod nogi, tzw. wiejskie popychadło.

AP: Czy ten sympatyczny jegomość to Twoje alter ego? PW: Czasem dowiaduję się że jest to moje alter ego, nawet we wstępie do pierwszego albumu Michał Siromski (badacz komiksów) zasugerował że tak może być. Miałem swego czasu kostium Grabarza, ale go zgubiłem. Więc jeśli ktoś mnie poprosi, abym zmienił się w Grabarza to jest to już niemożliwe, za co bardzo przepraszam wszystkich Czytelników. A jeśli chodzi o takie wewnętrzne alter ego, to ostatnio uświadomiłem sobie, że żyłem w świecie Grabarza, wychowując się na wsi i czasem czuję się nie tylko Grabarzem, ale też Marcjanną, tym oszustem Staśkiem, a nawet księdzem, któremu wydaje się, że jest najmądrzejszy na świecie. Chociaż nie będę ukrywał, że najbliższy jest mi Grabarz, a reszta postaci ma bardziej pierwowzory wśród moich znajomych.



AP: Rozmawialiśmy kiedyś o tym, co spina rzeczywistość, z tego co pamiętam z tej rozmowy, wg Ciebie jest to Obłęd i Szaleństwo. Mógłbyś przybliżyć ten pogląd w kontekście grabarzowego uniwersum? PW: Obłęd i szaleństwo, ciekawa koncepcja. Szaleństwem jest wierzyć w diabły i anioły, a rozmawiać z nimi to już obłęd. Mimo wszystko ta osobliwa potrzeba jest bardzo widoczna w Grabarzowym uniwersum, bo co jeśli ksiądz się pomylił? to niemożliwe, przecież ksiądz nie powinien się mylić? Nie ma innego wyjaśnienia, niż to że jakiś chochlik mu szeptał do ucha albo nawet sam diabeł go namówił. Tak oto radzą sobie postacie z Grabarzowej wsi, aby wytłumaczyć surową rzeczywistość i ludzką niedoskonałość. I kto tu mówi o szaleństwie, przecież to takie ludzkie :) AP: Czym dla Ciebie jest rysowanie narracji i tworzenie. Z jakimi częściami siebie korespondujesz podczas tego procesu? PW: W trakcie pisania scenariusza totalnie się odrealniam, nie ma mnie, nie żyję tu i teraz, jestem w świecie Grabarza. Zdarzyło się raz, że widząc, że jestem w sklepie na drobnych zakupach, nie wiedziałem w ogóle, jak tam się znalazłem. A kiedy już mam starannie obmyślony scenariusz i wydaje mi się, że teraz będzie z górki, zaczyna się prawdziwa harówa. Do rysowania najbardziej chciałbym mieć Minionki. Tak na serio, lubię kreować wygląd bohaterów, a także miejsca akcji, czasem w ostatniej chwili dodaję jakiś dziwny mebel, zauważony przez przypadek. Żeby narysować na jednym kadrze wiatrak, specjalnie zorganizowałem wycieczkę do opuszczonego wiatraka, aby móc z nim poobcować.


Piotrowi dziękuję za rozmowę, a zainteresowanych uniwersum Grabarza zapraszam do działu w Artshopie (https://www.artshopm6.com/piotr-wojciechowski) oraz na wystawę 22 kwietnia do galerii Ceglanej. na Mostowej 6 w Toruniu oczywiście.




173 wyświetlenia0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie