ANITA SUCHOMSKA

Wystawa POŁAMANI jest już kilka metrów przed finiszem, z tej okazji publikujemy dziś wywiad z artystką:


Andrzej Poprostu: W opisie wystawy możemy przeczytać że realizacja prac jest dla Ciebie próba poskładania swojego życia emocjonalnego w jedną całość. Mogłabyś przedstawić genezę tego procesu.


Anita Suchomska: Moje wybory życiowe, zaburzenia i traumy sprawiają, że robię rzeczy niezgodne ze mną. Też wiele moich cech osobowości się wyklucza nawzajem. Nie wiem, czy jestem tą osobą, którą myślę, że jestem, czy tą, która wynika z mojego zachowania obserwowanego przez ludzi. Też przez traumę wyparłam wiele rzeczy z pamięci, usiłuję to wszystko poskładać kawałek po kawałku.


AP: Możesz opowiedzieć coś o doborze portretowanych osób. AS: Portretowane osoby to moja rodzina i przyjaciele. Dopiero ostatnio zaczęłam robić portrety też znanych osób, jak Matka Boska, i 2 które nie są jeszcze gotowe, nie chcę zdradzać, kto to będzie. Może mogłabym zrobić portret kogoś obcego na zamówienie, ale obawiam się tego, bo zdjęcia pod moje obrazy muszą być zrobione w konkretny sposób, żeby był duży kontrast i ostry światłocień, podkreślający cechy szczególne twarzy. Bym musiała sama je zrobić, w tym wypadku większość typowych zdjęć rodzinnych jest do niczego. AP: Podczas 4 lat działania galerii, temat uzewnętrzniania swojej pracy z traumami przewinął się wiele razy. Czy uważasz że proces twórczy może służyć jako terapia w równym stopniu jak np. spotkania z psychologiem AS: Osobiście wydaje mi się, że nie. Twórczość jest dla mnie niezbędna, żebym funkcjonowała, i w miarę dobrze się czuła, też pozytywne reakcje ludzi na moje prace poprawiają moją samoocenę. Tak jak pisałam w opisie, zza moich obrazów wyziera ciemność, ale staram się, żeby nie przywodziły na myśl złych rzeczy, tylko żeby z tej ciemności wyłoniły się kolory. Nie podejmuję się traumatycznych dla mnie tematów. Ciężko mi się wypowiedzieć na temat terapii, bo z niej nie korzystam, miałam kiedyś z nią złe doświadczenia. Ale wydaje mi się. że samym przelewaniem emocji na płótno nie przepracujemy traum, trzeba się wybrać do DOBREGO terapeuty.


AP: Czy POŁAMANI to skończony cykl czy nadal go rozwijasz? AS: Myślę, że ten cykl będzie trwać, ze względu na specyfikę mojego stylu. AP:. Nie kryjąc profilu działalności fundacji pod szyldem której działa Artshop, wypada zadać pytanie jak ważny dla Ciebie w ścieżce twórczej jest element upcyklingu?" AS: Upcykling jest kluczowy dla mojej twórczości. Gdybym używała do mozaik materiału ze sklepu, to nie byłoby to samo, nie byłoby tej przypadkowości kolorów. Po prostu przez całe życie miałam odruch zbierania z ziemi rzeczy, które są bezwartościowymi śmieciami, ale są ładne wizualnie, lub mają fajny kolor. Pod wpływem zajęć na studiach zaczęłam robić z nich typowe asamblaże, ale to jeszcze nie było to. Dopiero rok temu wpadłam na to, żeby z takich kolorowych odłamków plastiku robić portrety. Często znajduję te kawałki na ulicy, lub w lesie. Zawsze się zastanawiam, co ma w głowie osoba, która tak rozrzuca śmieci za sobą. Żeby zrobić np. ten portret z puszek po tanich piwach, to wystarczyły 2 dni zbierania materiałów, zwykłe przejście po ulicy, i pójście do parku koło domu - tak dużo ich wszędzie leży. Też wystawa i powieszenie tych wszystkich obrazów obok siebie pokazuje, jak dużo tych śmieci jest, i można sobie wyobrazić, jak by to wyglądało, gdyby nie były przyklejone do płótna, tylko np. ułożyć z nich stertę na podłodze. Anicie dziekuje za wywiad. Do 31 marca nadal jest możliwość obejrzenia wystawy POŁAMANI na Mostowej 6. Zapraszamy.






43 wyświetlenia0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie